Wspomnień czar, bo sfotografowany Maxik (wówczas dwutygodniowy) już zaczyna pełzać ;P
sobota, 25 stycznia 2014
czwartek, 26 grudnia 2013
Świąteczne co nie co...
W tym roku miało być świetnie, bombowo, niezwykle, wspaniele i w ogóle "ą" "ę", a wyszło tak:
moje dzieci nie chciały współpracować, a plener z powodu nadiaru irlandzkiej zieleni wyszedł przed post-produkcją jakby był robiony latem ;P po post-produkcji wcale nie lepiej :P
to nie była łatwa sesja ;P
Tu już mały zawodnik miał nas juz serdecznie dosyć, więc żadnych powtórek, powtórzeń ustawień, nowych udziwnień i wymyślanek już nie robiliśmy więcej...
więc się ktoś ucieszył i poczuł pełen luz:
A taki widok zastałam jak przyjechałam do domu po sesji:
moje dzieci nie chciały współpracować, a plener z powodu nadiaru irlandzkiej zieleni wyszedł przed post-produkcją jakby był robiony latem ;P po post-produkcji wcale nie lepiej :P
to nie była łatwa sesja ;P
Tu już mały zawodnik miał nas juz serdecznie dosyć, więc żadnych powtórek, powtórzeń ustawień, nowych udziwnień i wymyślanek już nie robiliśmy więcej...
więc się ktoś ucieszył i poczuł pełen luz:
A taki widok zastałam jak przyjechałam do domu po sesji:
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































